Martwi w Bon Temps

niedziela, 23 czerwca 2013

Rozdział 1 cz.2

-A interesuje to ciebie czy twojego brata? -odparłem i uśmiechnąłem się jeszcze szerzej, a po chwili dodałem: -Owszem, jestem.

Z reguły nie okłamuje ludzi. Nie chciałbym, żeby jakaś dziewczyna z braku tej wiedzy rzuciła się na mnie albo, co gorsze, zakochała się. Miałem takie problemy w liceum, a teraz nie zamierzam takich mieć. 

-Dziewczyna powinna mieć przyjaciela geja... albo brata. -stwierdziła Claudine i uśmiechnęła się do brata. 

Łał, więc Claude jest gejem. Czemu Sookie mi nie powiedziała? Będę musiał zamienić parę słów później. Przez kilka sekund trwałem w lekkim zdziwieniu. Przychodziły mi różne myśli, w raz taką, jak Claude wygląda nago. A żeby bliźniacy tego nie zauważyli, że się na chwilę rozproszyłem, to odpowiedziałem:
-No tak. Potrzebuje, jeśli nie umie się ubrać. Ale ty ubierasz się świetnie. -uśmiechnąłem się, znowu bardziej do Claude. Claudine oczywiście zauważyła uśmiech i także się uśmiechnęła. 
-To było niesamowite, gdy weszliście. Wszyscy się na was patrzyli. To magia wróżek, prawda?
-Oczywiście, ale nie dlatego ty patrzyłeś na nas, prawda? - odparła Claudine i skinęła na Claude'a. -Nasza magia działa tylko na płeć przeciwną. Urok osobisty to co innego. 

W tej chwili podeszła do nas Sookie, na stoliku położyła nam jeszcze po piwie i trochę krążków cebulowych. 

-Jak tam? Poznaliście się już? - zapytała ze swoim najładniejszym uśmiechem na twarzy. 

-Bardzo się cieszę, że poznałem twoich kuzynów. -odparłem, a w myślach: "Czemu nie powiedziałaś, że masz w rodzinie wróżki? I nie uprzedziłaś mnie że Claude jest gejem!" 

 -Hmm, nie zdążyłam, a poza tym już wiesz. -powiedziała Sookie. A ja na to: "Nie chciałaś, żebym poznał Claude'a?" Claude i Claudine tylko się na nas patrzyli. 

-Chciałam, żeby to była niespodzianka. - odpowiedziała Sookie i się uśmiechnęła. 

-Ah ta telepatia. - powiedziała Claudine. -Fajnie się tak rozmawia? – spytała z lekko podniesionym kącikiem ust. 

-Tak. Bardzo przydatne, gdy nie chcę powiedzieć czegoś na głos. -odpowiedziałem, a reszta się roześmiała. -Przynajmniej w większości przypadków mogę wybrać co Sookie usłyszy ode mnie.

-Rzeczywiście. Sookie wspominała, że różnie jej moc działa, jeśli próbuje czytać myśli nadnaturalnych. Naszych w ogóle nie może czytać, wampirów również. -odparła Claudine. - Hmm. Ciekawe jak jest z innymi. 

-Jakimi innymi? – oboje z Sookie spytaliśmy. 

-Są jeszcze inni nadnaturalni niż wampiry, wilkołaki, zmiennokształtni i wróżki. -odpowiedział Claude. 

-To znaczy? – zapytałem. 

-To znaczy, że wam nie powiemy. Dowiecie się w odpowiednim czasie. -odpowiedziała Claudine. -Przepraszam was na chwilę, chciałabym następne piwo, ale przecież nie będę za nie płacić.

Podeszła do baru, odwróciła się w stronę klientów, uśmiechnęła się i długo nie musiała czekać. Zaraz podeszło trzech mężczyzn w różnym wieku z zamiarem postawienia jej drinka. 

-Czy mogę postawić ci drinka? -zapytał mężczyzna wyglądający na około 50 lat. 

Znam chyba tego faceta z widzenia. Możliwe, że ma żonę i jest policjantem. Jak widać wiernością nie grzeszy. Zdziwiłby się, gdyby wiedział, że Claudine prawdopodobnie nie ma dwudziestu paru lat, na ile wygląda. Możliwe, że jej wiek liczy się w setkach. Może się kiedyś tego dowiem, ale jak na razie to wychodzę z założenia, że kobiet nie pyta się o wiek. I tak bardziej mnie interesuje ile Claude ma lat, choć właściwie wychodzi to na to samo, skoro są bliźniętami. 

-Chętnie. Może być piwo. 

Gdy tylko Claudine odpowiedziała na pytanie, to wszyscy trzej zaczęli wykrzykiwać do Sama o piwo dla pani. Bardzo mnie ta scena bawiła. Bili się o to, kto pierwszy jej kupi piwo. A gdy w końcu dostała wszystkie trzy piwa to poprosiła Sama o tacę. Podał jej, postawiła na niej piwa i zaczęła iść w naszą stronę. Uśmiechnąłem się. Tym razem do Claudine. Myślę, że ją polubiłem. Umie wykorzystywać swój dar. Gdy oddalała się od baru, wszyscy trzej faceci zdziwieni patrzyli na plecy odchodzącej od nich pięknej młodej kobiety. 

-Ładnie, Claudine. Widzę, że czasami przydaje się bycie wróżką. -powiedziałem, a na usta wpełzł mi naprawdę szeroki uśmiech. 

-Po co mam tracić tyle pieniędzy. – skwitowała. 

-Tylko nie rób tego zbyt często, bo ktoś może zauważyć, że to coś nadnaturalnego. To małe miasteczko. Rozumiesz. Wystarczy, że mnie uważają za psychiczną. – powiedziała Sookie.

-Naprawdę? Następnym razem jak ktoś cię tak nazwie to mi powiedz. Zabiję go. – odpowiedziała Claudine z poważną miną. 

Z początku nie mogłem uwierzyć, że to powiedziała, z taką powagą. Myślałem, że żartowała. Ale chyba nie. Jeszcze wiele rzeczy nie wiem o wróżkach. Sookie jest moją najlepszą przyjaciółką. Ale kto zabija za obelgę? 

-Matt, ogarnij się, właśnie usłyszałam co myślałeś. -zganiła mnie moja kumpela. 

-Naprawdę? Mam nadzieję, że nie wszystko. - odparłem. 

-Wystarczająco. Później o tym pogadamy. – powiedziała Sookie. 

Rodzeństwo Crane tylko się nam przyglądali. Byli trochę zdziwieni. Pewnie zastanawiali się, co takiego mogłem pomyśleć. 

-Sook, przyniesiesz mi kolejne piwo? – wymyśliłem coś na poczekaniu, tylko po to, żeby zmienić temat. 

-Pewnie, już idę. -odpowiedziała Sookie. 

-Wiesz co? I tak nie wypiję trzech piw. A na pewno nie w tej chwili. Poczęstuj się. Ty też braciszku. -zaproponowała Claudine. 

-Dzięki Claudine. Tym bardziej, że się namęczyłaś, żeby je dostać. -zażartowałem i uśmiechnąłem się. 

-Dobra. Jak na razie nie potrzebujecie mnie to idę na obchód moich stolików. Miłej pogawędki!-powiedziała na odchodne Sookie. 

Denerwowało mnie, że Claude udawał niezainteresowanego moją osobą. Ale tym bardziej mnie to nakręcało. Może uda mi się kiedyś z nim umówić. I nagle Claudine zaczęła się mnie wypytywać o różne rzeczy. 

-Matt, a czym w ogóle się zajmujesz? 

-Mam własną firmę i udzielam porad biznesowych. -odpowiedziałem. 

-A jaką firmę? -dopytywała. 

-Kilka supermarketów, trzy z nich w Shreveport. 

-Naprawdę? Może tam robimy zakupy? Czy to są te u Lancer’a? 

-No tak, nie wykazałem się zbytnio inwencją, co? 

-Zgadzam się, ale przynajmniej zawsze są dobrze zaopatrzone. -odpowiedziała Claudine.

-Dzięki. A wy czym się zajmujecie? - zagadnąłem. 

-Pracuję u Dillard’a w biurze obsługi klienta, a Claude jest tancerzem egzotycznym w Hooligans. -odpowiedziała dumnie Claudine. Kurczę. Wygląda jak model, nie dziwię się. 
-Ale myślimy o tym, żeby przejąć ten klub. Może wtedy mógłbyś nam coś doradzić? 

-Pewnie, czemu nie. Naprawdę jesteś tancerzem? -powiedziałem, a kąciki ust od razu podnosiły się w górę. -Może kiedyś się tam przejdę? 

-Robimy występy tylko dla przeciwnej płci. Więc chyba nic tego. -odparł z przekąsem Claude. 

-Może zmienicie to, jeśli przejmiecie firmę. 

-Hmm, może. -odparła Claudine.

Właściwie to potem, już się rozmowa zbytnio nie kleiła, bo nie mogłem się skupić, wyobrażałem sobie Claude’a na scenie, więc trudno mi się z nim rozmawiało. 

-Muszę iść do łazienki. -powiedziałem, uśmiechnąłem się, znowu bardziej do Claude’a i pognałem do łazienki.

……

-Czy mi się wydawało, czy on chce, żebyś poszedł z nim do łazienki? - powiedziała Claudine do brata z uśmiechem na ustach. -A wydaje się taki nieśmiały. 

-Ty chyba za dużo widzisz, siostro. A poza tym to ledwo się poznaliśmy. 

-Ale nie zaprzeczysz, że mu się podobasz? -ciągnęła Claudine

-Siostro…

……

Jak byłem w łazience, to stwierdziłem, że zmęczenie i te kilka piw dają mi się we znaki. Postanowiłem, że pójdę już do domu. Wyszedłem i zobaczyłem, że Sookie znowu się dosiadła do nich, więc podszedłem i się od razu ze wszystkimi pożegnałem. 

-Sookie, słonko, ja już idę. Jestem zmęczony i w ogóle. Innym razem się spotkamy, dobra? 

-No dobrze, jak musisz. Pa. - odpowiedziała Sookie. 

-Miło było was poznać. Claudine, Claude. -powiedziałem. -Mam nadzieję, że za niedługo znowu się spotkamy. 

-Skoro jesteś przyjacielem Sookie, to spotkamy się szybciej niż myślisz. -odpowiedziała Claudine z uśmiechem. -Do zobaczenia. 

-Cześć. - powiedział Claude. Krótko i na odczepnego.

…… 

Gdy wychodziłem z baru, zastanawiałem się nad tym jakie są wróżki, czy są inni nadnaturalni, ale także czy spotkam jeszcze Claude’a, który udawał, że ma mnie gdzieś.